Uwaga „Obcy”!

Uwaga „Obcy”! Czyli zagrożenie dla życia i zdrowia w rodzimych ekosystemach

Gdy rybka się znudzi. Spłuczka, rzeka, jezioro.

Wbrew pozorom, jak widać po efektach trwających badań, obserwacji i przypadkowych odłowach oraz informacjach pojawiających się od czasu do czasu np. w prasie, coraz częściej natrafiamy na przypadki stworzonek, które znajdują się i żyją w polskich zbiornikach, często tysiące kilometrów od swoich prawdziwych domów. Skąd się biorą u nas? Najczęstszym przypadkiem jest po prostu chęć pozbycia się niechcianej ryby, gdyż np. przerosła dosłownie nasze oczekiwania jak i akwarium, w którym żyła lub po prostu się znudziła. Niestety, niechciane ryby często trafiają też, mówiąc kolokwialnie w „kibel” i do kanału. Mało kto zdaje sobie sprawę, jak wiele cierpienia może przysporzyć takiemu stworzeniu, wpuszczając je w tak nieodpowiednie i wrogie środowisko. W rzeczywistości skazujemy ją na zatrucie amoniakiem oraz długie męczarnie w ściekach pełnych detergentów i fekaliów. Jest to oczywiście naganne i niedopuszczalne. Nie tędy droga jednak, gdyż szanse przeżycia i dotarcia do zbiornika otwartego, uwzględniając nawet najsilniejsze osobniki, przez oczyszczalne ścieków, przeróżne etapy filtracji itd. są raczej znikome, chociaż niewykluczone całkowicie.Innym miejscem pozbywania się rybek z akwariów, a nawet hodowli, bywają właśnie przeróżne akweny, rzeki i jeziora. Według niektórych osób jest to humanitarny sposób, bo przecież oferujemy rybce, drugie życie na wolności. Niby tak, jednak niekoniecznie. Jaki wpływ ma to jednak na rodzime gatunki?

Gatunki obce, a inwazyjne gatunki obce.

Według definicji, które można znaleźć na stronach rządowych, gatunki obce to „gatunki, które występują poza swoim naturalnym zasięgiem i w większości nie stanowią zagrożenia dla otaczającej je przyrody – albo nie adaptują się i wymierają, albo, jeżeli przetrwają w nowych warunkach, tworzą niewielkie i stabilne populacje, a ich wpływ na otaczające je środowisko jest neutralny.”. Nieco inaczej sprawa się ma odnośnie inwazyjnych gatunków obcych, które wg definicji mogą sobie doskonale radzić i funkcjonować w nowych warunkach „[…]– z sukcesem rozmnażają się i rozpoczynają ekspansję, zajmując nisze rodzimych gatunków i wypierając je. W skrajnych przypadkach kolonizują całe ekosystemy, zubożając je w ten sposób i niszcząc. […]”. Ponadto niosą ze sobą również zagrożenia w innej postaci ale o tym za chwilę.

Piranie w polskich akwenach.

Tak. Dobrze czytacie. Coraz częściej, zdarza się, że w naszych rzekach i jeziorach zauważane czy też odławiane są gatunki ryb i nie tylko ryb, będące bardzo obce dla naszych rodzimych ekosystemów. W tym przypadku, wędkarz odłowił w zalewie pod Kielcami najprawdziwszą piranię. Szok i niedowierzanie. Ludzie potrafią być skrajnie nieodpowiedzialni. Według potwierdzonych danych Łowcy Obcych takich odłowionych egzotycznych gatunków jest całkiem sporo:

  • Rak marmurkowy ponad 10000! szt
  • Krewetka ozdobna 570
  • Mieczyk Hellera 131
  • Pirapitinga 45
  • Rak luizjański 16
  • Gupik 12
  • Molinezja ostropyska 5
  • Arowana srebrna 3
  • Skalar 2
  • Zbrojnik lamparci 1
  • Plekostomus 1

Oczywiście dane te są oparte tylko na potwierdzonych przypadkach i ciągle aktualizowane, więc liczby te są aktualne w chwili obecnej i ciągle rosną. To tylko liczby potwierdzonych przypadków, które jednak mogą dać nam pewne wyobrażenie o prawdziwej skali zjawiska. W Odrze żyją krewetki z rodzaju Neocardina, w Wiśle i Odrze natomiast spotkać można małże Corbicula fluminea Przyznacie, że nietypowo.O ile nie wszystkie wpuszczone do naszych akwenów stworzenia są w stanie przeżyć i odpowiednio się zaaklimatyzować, to zagrożeniem dla naszych ekosystemów nie są tylko one.

Zagrożenia

Załóżmy, że wpuściłeś do jeziora „złotą rybkę”, czyli tak naprawdę jedną z licznych form hodowlanych karasia chińskiego. Wolne od ograniczeń akwarium i nie narzekając na brak pokarmu potrafią urosnąć do bardzo dużych rozmiarów i osiągnąć wagę nawet 40 kg. Ten bardzo wytrzymały, obcy gatunek łatwo się rozmnaża, rozprzestrzenia i może pozbawiać siedlisk oraz pokarmu gatunki ryb naturalnie tam występujące. Aby zrozumieć skalę tego fenomenu wystarczy poczytać relacje z Kanady, a szczególnie rejonu Alberta, gdzie stanowi naprawdę poważny problem. Nic, tylko wypatrywać, kiedy zjawisko to przybierze podobną skalę i u nas.

Załóżmy, że wpuściłeś do rzeki czy jeziora inna rybkę czy skorupiaka. Przecież jest jedna, nie rozmnoży się. Nic bardziej błędnego. Jest wiele gatunków, które rozmnażają się przez partenogenezę, a nawet potrafią zmieniać płeć, jeśli zajdzie taka konieczność, a natura jest pod tym względem niesamowita, bo przecież jednym z celów w kręgu życia jest właśnie prokreacja i dalsze przeniesienie puli danych, w tym przypadku genów, rzecz jasna.Gdyby tego było mało, niektóre ryby, jak wprowadzany często na łowiska karaś srebrzysty, potrafi się krzyżować z naszymi rodzimymi gatunkami. Mając jednak dominującą pulę genów, może całkowicie wyprzeć nasze karasie i doprowadzić do ich wyginięcia niczym broń biologiczna. Powoli, jednak skutecznie.

Innym aspektem introdukcji gatunków obcych jest ich śmierć. Tak, śmierć. Jak już wspominałem, nie wszystkie stworzonka są w stanie odpowiednio się zaaklimatyzować wystarczająco, żeby przetrwać bardzo odmienne od optymalnych dla danego gatunku warunki, w tym na przykład niejednokrotnie srogie polskie zimy. Powiesz, ok czyli po problemie. Ponownie nic bardziej mylnego. Otóż niejednokrotnie tą drogą również wprowadzamy olbrzymie zagrożenie dla naszych rodzimych i endemicznych gatunków – tak , mamy również i takie, choćby np. sieja łebska. Jakie zagrożenie? Choroby, pasożyty, epibionty mogą przetrwać warunki, których nie przetrwa nasz niechciany pupil. Nietrudno wyobrazić sobie jak groźne jest to w naszych wodach, których ekosystem nie jest przygotowany na walkę z takim wrogiem. To tak, jakby na Warszawskim lotnisku umieścić ni stąd, ni zowąd kilka osób będących nosicielami wirusa Eboli. Skala rozprzestrzeniania się wirusa może być jednocześnie ogromna, zabójcza i nie do powstrzymania.

Warto również podkreślić, że problem ten nie dotyczy wyłącznie fauny ale również i flory oraz fakt, że zjawisko to może prowadzić do nieodwracalnych zmian w naszych rodzimych ekosystemach. Nie bądźmy więc obojętni. Monitorujmy, odławiajmy, a przede wszystkim nie wpuszczajmy „Obcych” do naszych polskich wód.Za pomoc i współpracę dziękuję Łowca Obcych (Rafał Maciaszek ) jednocześnie zachęcam wszystkich do zapoznania się z jego akcją.

Krzysztof Kris Leśniowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: