Featured

Dlaczego mówię stanowcze NIE dla kuli jako akwarium.

„Tato! Tato! Kupmy złotą rybkę!”

Ten lub podobne zwroty przy okazji różnych zakupów, wielu sprzedawców w sklepach zoologicznych, słyszało równie często, co jeszcze niedawno, my wszyscy w reklamach „Tato! Kuuuupaaa!”.

Oczywiście kochający rodzic, bez większego oporu, jak i często bez podstawowej wiedzy akwarystycznej kupuje „złotą rybkę” i kulę. Sprzedawca niestety w wielu przypadkach tylko uśmiecha się pod nosem, mając na myśli kilka złociszy zysku lub też, daj Boże, premię od ilości sprzedaży. Jest to niestety smutny fakt, gdyż sytuacje takie mają często miejsce w sieciówkach oraz małych sklepikach, gdzie dla właściciela takiego sklepiku przecież liczy się każdy grosz.

Na szczęście coraz częściej spotykam się z oburzeniem ze strony sprzedających, gdy podnoszę powyższy temat, bo przecież nie wszyscy są tacy sami. Zgadza się. Nie wszyscy. Zdarzają się wśród sprzedających prawdziwi pasjonaci, którzy jeżą się na samą myśl o kuli i potrafią odmówić sprzedaży takowej, o ile w ogóle taka jest na stanie. Ba! Nawet potrafią uświadamiać na wszelakie sposoby, czy to w formie ustnej, czy pisemnej, nieświadomych, a czasem nawet głupich klientów. Tak, głupich, gdyż ciężko zarzucić mądrość i wyższą formę inteligencji osobie, która pomimo wyłuszczonych czarno na białym argumentów, nie przyjmuje do wiadomości, że odpowiednie warunki dla danego gatunku ryby to wg różnych źródeł, zalecane minimum 60l i więcej dla pojedynczej sztuki. Kula więc, dla ryby, która potrafi osiągnąć do 20-25 cm lub więcej (niektóre odmiany nawet 35-40cm), nawet dziesięciolitrowa, jednak nie bardzo… On jednak wie lepiej, a byle sprzedawca przecież nie będzie go naciągać na koszta. Wina więc, za taki, a nie inny stan rzeczy często leży po jednej lub też obu stronach. W wyjątkowych sytuacjach, zdarza się, że obie strony są na tyle ogarnięte, że jednak dochodzą do właściwych wniosków, a kula zostaje zakupiona tylko i wyłącznie po to, aby z niej wróżyć, ewentualnie stworzyć w niej piękną kompozycję dekoracyjną.

Dlaczego więc kula dla ryb jest wcieleniem zła wszelkiego nie tylko dla złotej rybki?

Podstawowym powodem jest anatomia ryby i to jak odczuwa oraz odbiera wszelkie bodźce zewnętrzne. Jak dobrze pamiętam, temat linii bocznej u ryb był poruszany na biologii jeszcze w szkole podstawowej. Wiem, nie każdy z nas to pamięta, więc przypomnę w czym rzecz.

Linia boczna (z definicji biegnąca wzdłuż ciała ryby) jest narządem, który m.in. pozwala rybie orientować się w przestrzeni przekazując bezpośrednio do mózgu informacje o wszelkich ruchach wody, a więc i o przeszkodach oraz obiektach znajdujących się w jej bezpośrednim otoczeniu, pomagając poniekąd w precyzyjnym mapowaniu otoczenia niczym sonar. Dzięki niej ryba jest w stanie zdobyć również informacje o zmianach chemicznych, zmianach temperatury, prądu wody itd. W kuli wibracje wysyłane przez linię boczną są bardzo zakłócone, gdyż po wysłaniu na linii ryba – otoczenie, odbijają się od krzywizn kuli i wracają do niej jako zniekształcone echo, powodując niejednokrotnie dezorientacje i permanentny stres powodowany reakcją na ciągłe bodźce z otoczenia, których w „normalnym” akwarium czy też w naturze, po prostu nie ma. Taka sytuacja często prowadzi do chorób, jak np. uszkodzenie błędnika, a nawet do przedwczesnej śmierci rybki.

Kolejnym aspektem kuli jest zniekształcony obraz. To tak, jakbyś patrzył na świat przez ściany słoika. Zapraszam do eksperymentu. Weź słoik i spróbuj nosić go na wysokości wzroku przez większość dnia. Nie sądzę, żeby ktokolwiek już po dłuższej czy krótszej chwili odczuwał komfort. Podobnie czuje się i widzi ryba.

O innych aspektach, jak niepraktyczność, bo przecież ciężko w kuli umieścić jakikolwiek sprzęt typu filtracja itd. bez wpływu na ograniczenie miejsca, funkcjonalność i estetykę, nawet nie ma co mówić. Tak samo i o czyszczeniu szyb. Praktyczność i ergonomia w takim czymś po prostu nie istnieje. O jakimkolwiek „dojrzewaniu” zbiornika tym bardziej nie ma co mówić na przykład ze względu na konieczność olbrzymich procentowo podmian wody. Praktycznie nie daje to też możliwości utrzymania stałych parametrów wody.

Zastanawiając się więc nad zakupem kuli pomyśl o powyższym, a widząc kogoś, kto usiłuje zakupić taki „zbiornik”, podejdź, zagadaj, oświeć. Przy odrobinie szczęścia, trafisz na podatny grunt i być może dzięki Tobie kolejna rybka będzie miała lepsze warunki, a i właściciel więcej radości z jej obserwacji w bardziej optymalnych warunkach.

Krzysztof Kris Leśniowski

Cykl azotowy

Proces ten zwany jest także cyklem nitryfikacyjnym lub dojrzewaniem akwarium.

Już jakiś czas temu poruszałem ten temat na moim blogu w artykułach TU i TU współtworzonych z Maciejem. Tym razem zrobię to po swojemu.

Wielu z nas na początku przygody z akwarystyką nie ma pojęcia jakie procesy zachodzą w zbiorniku i dlaczego nie powinno się ryb wpuszczać do świeżo zalanego zbiornika. Nieodpowiednie stężenia NH3, NO2 i NO3 mogą prowadzić do zatrucia, a nawet śmierci ryb. Zwierzęta wodne mogą żyć tylko w określonych zakresach ich stężenia.

Tej zasady powinni trzymać się bezwzględnie, moim zdaniem, początkujący akwaryści. W poprzednich artykułach wyjaśniliśmy z Maciejem, że można przeprowadzić cykl wpuszczając ryby stopniowo do zbiornika, jednak jest to zalecane raczej dla ludzi, którzy już mają jakieś doświadczenie i wiedzą dobrze o co chodzi z całym tym dojrzewaniem biologicznym akwarium oraz jak zapobiegać negatywnym skutkom gwałtownych skoków niekorzystnych parametrów związków azotowych.

Postaram się zatem wyjaśnić w miarę w prostych słowach i Tobie czym jest dojrzewanie zbiornika, abyś był w stanie zrozumieć choć po części i bez zawiłych wzorów chemicznych ten wydawałoby się, skomplikowany proces nitryfikacyjny. Łatwiej go zrozumieć dzieląc na poszczególne etapy. To podstawowa wiedza dla każdego akwarysty, który jako priorytet stawia życie,zdrowie i dobre samopoczucie swoich wodnych pupili.

Zaczynamy więc od zalania świeżego akwarium wodą. Teraz akwarium musi dojrzeć, przejść cały cykl azotowy. W ten sposób ten niewielki ekosystem stabilizuje się biologicznie i dopiero wtedy poziomy powyższych związków będą mieściły się w bezpiecznych dla naszych podopiecznych normach. 

Aby w pełni zrozumieć jego istotę i wpływ na bezpieczeństwo całego ekosystemu o który dbamy, należy wiedzieć skąd w ogóle związki azotowe biorą się w naszym akwarium i oczku wodnym. Przede wszystkim dostarczają ich nasze ryby w wyniku przemiany materii w postaci odchodów ale dostarczamy je również my w formie pokarmu. Niestrawione resztki pokarmu, odchody i rozkładające się resztki roślinne to główne źródło związków azotowych w wodzie. W naturze najczęściej stanowią one doskonały nawóz dla roślin, które chętnie te związki pochłaniają. W naszych akwariach i oczkach roślin  jest jednak czasem niewiele, a czasem nie ma ich wcale, jak np. w biotopach typu Malawi. Trudno więc aby nasz mały ekosystem wydajnie poradził sobie z nadmiarem tych związków. Z tym jednak doskonale radzą sobie pożyteczne bakterie saprotroficzne, które biorą udział w rozkładzie martwej materii organicznej. I tak to wszystko się zaczyna.

ETAP I – NH3/NH4amoniak i jony amonowe

W pierwszej fazie cyklu, właśnie dzięki tym bakteriom, w efekcie rozkładu powstaje m.in.  bardzo toksyczny dla ryb amoniak NH3, który łącząc się z kationami wodoru tworzy niebezpieczny jon amonu NH4. Zarówno NH3, jak i NH4 mogą być śmiertelnie niebezpieczne dla naszych podopiecznych już w stężeniu sięgającym 0,1 mg/l.

Etap II – NO2jony azotynowe

Tutaj jednak rozpoczyna się kolejny etap, w którym wyjaśniając w skrócie, bakterie nitryfikacyjne utleniają NH4 do mniej niebezpiecznej formy NO2. Te jony azotynowe najczęściej akwaryści nazywają po prostu azotynami. Ich bezpieczne stężenia są już sporo wyższe od amoniaku i amonów i śmiertelna dla ryb dawka sięga 5,0 mg/l.

Etap III – NO3 jony azotanowe

To jednak jeszcze nie koniec. Kolejnie azotyny są utleniane do formy jeszcze mniej groźnych jonów azotanowych. NO3, bo o nim mowa, jest śmiertelnie niebezpieczny dla życia w zbiorniku na poziomie 50 mg/l.

ETAP IV – denitryfikacja, uwolnienie azotu

Ostatnim etapem jest denitryfikacja, w wyniku której  przy pomocy bakterii beztlenowych, NO3, czyli azotany, przetwarzane są w bezpieczny azot, który w drodze wymiany gazów dostaje się do atmosfery. W naszych zbiornikach ta ostatnia faza najczęściej nie przebiega zbyt sprawnie, dlatego aby uniknąć kumulacji azotanów i przekroczenia ich krytycznego stężenia w wodzie zalecane są regularne podmiany części wody, które eliminują to zagrożenie. Ważne też jest aby unikać przerybienia.

Gdy zatem upewnimy się, że testy nie wykrywają amoniaku NH3/NH4 i azotynów NO2, a wartości azotanów NO3 idą w górę, możemy śmiało założyć, że cykl azotowy dobiegł końca, a nasz zbiornik biologicznie dojrzał. Tylko zakończenie całego procesu może zapewnić zdrowe, bezpieczne i stabilne warunki dla Twoich podopiecznych

Dlatego właśnie tak istotne jest regularne kontrolowanie NH3, NO2 i NO3. Masz wtedy pewność prawidłowego funkcjonowania biologii w Twoim zbiorniku, a dzięki testom różnych firm jesteś w stanie łatwo i precyzyjnie monitorować wszystkie te przemiany aby móc w pełni cieszyć się swoim akwarium lub oczkiem wodnym wraz z jego mieszkańcami. 

Dojrzewanie akwarium może trwać od ok dwóch tygodni do nawet kilku miesięcy. Jest to zależne od wielu czynników, jak na przykład litrażu akwarium czy ilości roślinności w zbiorniku. Proces ten możemy znacznie skrócić korzystając z dostępnych na rynku różnych mieszanek szczepów bakterii. Jednak bez znaczenia czy wspomagamy się bakteriami w butelce czy czekamy aż natura zrobi swoje musimy jakoś zainicjować cykl dostarczając do niego niewielką ilość amoniaku i dbać aby bakterie miały pożywkę, żeby mogły swobodnie się namnażać w zbiorniku i filtracji. Należy więc co jakiś czas sypnąć np. szczyptę pokarmu dla rybek do startującego zbiornika.

W ramach ciekawostki mogę Wam powiedzieć, że niektórzy akwaryści inicjowali cykl nitryfikacyjny dostarczając do akwarium amoniak w jego najbardziej powszechnej formie – moczu 😉

Grafika

W ramach jednej z moich pasji wykonuje różne loga i projekty graficzne. Tutaj co jakiś czas pochwalę się co ciekawszymi projektami.

Jeśli potrzebujesz wyjątkowego projektu na kubek, logo czy tło grupy na Facebooku lub cokolwiek innego sobie wymarzysz – napisz, na pewno wymyślimy coś, co wyróżni Ciebie z tłumu.

Projekt wykonany w 90% ręcznie dla kanału Youtube Tanganika u Zacnego

Projekt grafiki na kubek grupy FB Akwarystyka Team

Logo stworzone na potrzeby strony pielegniceafrykanskie.pl

Logo oraz tło wykonane dla grupy FB
TANGANIKA Pielęgnice Wielkich Rowów Afrykańskich

Filtracja

Czym jest popularny kubeł, mechanik, biolog? Dziś będzie o filtracji.

Zacznijmy od tego po co jest filtracja w akwarium. Jest to proces, w którym z wody pozbywamy się niechcianych substancji (np. NO3), niekoniecznie całkowicie ale przynajmniej do bezpiecznych dla naszych pupili poziomów. Skuteczna filtracja pozwala nam również utrzymać klarowność wody na wysokim poziomie co z kolei ma mniejsze znaczenie dla ryb. My jednak lubimy oglądać nasze „telewizory” gdy są czyste – kwestia estetyki i cieszenia oka. Chociaż wspominałem też wcześniej o zbiornikach biotopowych, czy Black Water, gdzie całkowita przejrzystość wody niekoniecznie jest pożądana.

Filtracja przede wszystkim dzielona jest na trzy główne typy:

  • mechaniczna – dba przede wszystkim o czystość, klarowność wody, usuwając pływające w niej drobinki
  • biologiczna – dba głownie o to abyśmy przy pomocy bakterii nitryfikacyjnych mieli możliwość utrzymania azotanów i azotynów na bezpiecznym dla rybek poziomie.
  • chemiczna – pomaga m.in. pozbywać się pierwiastków metali ciężkich oraz pozostałości leków.

Filtry z kolei jako takie dzielimy na dwie kategorie wg umiejscowienia względem akwarium, czyli na wewnętrzne i zewnętrzne. Tutaj z kolei możemy dokonać podziału na kilka różnych podkategorii.

– Wewnętrzne to kategoria filtrów zanurzeniowych, które umieszczamy w środku akwarium i najczęściej pełnią rolę filtracji przede wszystkim mechanicznej, gdyż za medium filtracyjne służy najczęściej gąbka, która owszem radzi sobie w przypadku czyszczenia wody, jednak pomimo swojej porowatości nie jest w stanie zapewnić bakteriom nitryfikacyjnym zbyt wiele powierzchni na siedliska ale o mediach będzie trochę dalej.

Plusy: najczęściej ciche i nie zajmują dodatkowego miejsca poza akwarium

Minusy: małe możliwości rozbudowy lub zmiany mediów filtracyjnych, zajmują część „powierzchni mieszkalnej w akwarium”

  • Zwykłe filtry wewnętrzne. Jest ich cała masa, mają różne kształty i konfiguracje. Jednym z najpopularniejszych jest np. Aquael Pat Mini
  • Filtry podżwirowe. Ze względu na fakt, iż w tym przypadku częścią takiego systemu jest podłoże, można stwierdzić, że jest to filtracja biologiczna i mechaniczna. Problemem jednak dla początkujących akwarystów może być nieodpowiednio dobrane do tego rodzaju filtracji podłoże powodujące zapychanie się filtra. W naszym przypadku, akwarystycznych żółtodziobów, wiemy już przecież, że grzebanie w podłożu z kolei może zaburzyć znacznie biologię akwarium i może też być zgubne w skutkach dla naszych rybek. Dlatego zalecam jednak ostrożność przy tego rodzaju filtracji.
  • Rośliny. Już kiedyś wspominałem, że one również mogą skutecznie oczyszczać zbiornik, głównie w przypadku szkiełek Low Tech. Kluczem takiej filtracji jest prawidłowo dobrana obsada jak i ilość roślin zdolna poradzić sobie z produktami przemiany materii naszych podopiecznych.
  • Skimmer – rodzaj powierzchniowej filtracji wewnętrznej (czasem dodatek do filtrów zewnętrznych), który za główne zadanie ma oczyszczanie tafli wody np. z resztek pokarmu, martwych resztek roślinnych czy też filmu bakteryjnego.
Jeden z najpopularniejszych kubełków Made in China – HW 302

– Zewnętrzne. Ze względu na fakt, że filtry zewnętrzne nie ograniczają miejsca w naszym szkiełku, tutaj można poszaleć i granicą skutecznej filtracji jest czasem wyobraźnia i odpowiedni dobór mediów.

  • Kaskady – umieszczane są po zewnętrznej stronie akwarium, poniekąd zawieszane na brzegu szkła. W wodzie zanurzony jest jak w przypadku większości filtrów zewnętrznych wlot, a wylot najczęściej jest przelewowy na zasadzie wodospadu – stąd też potoczna nazwa. Według wielu doświadczonych akwarystów przyzwoita opcja do małych i średniej wielkości zbiorników, gdyż często można w nich już umieścić media zarówno dla filtracji biologicznej, jak i mechanicznej chociaż w ograniczonej ilości – ale jednak.
  • Kubełki. Tutaj już mamy całkiem sporo miejsca na filtrację zarówno mechaniczną i biologiczną. Często miejsca wystarcza również na filtrację chemiczną, którą niektórzy stosują na co dzień, chociaż niejednokrotnie niepotrzebnie może wyjałowić wodę z substancji potrzebnych do prawidłowego rozwoju roślin.
  • Sumpy i narurowce to najbardziej rozbudowane formy filtracji zewnętrznej. Tutaj ograniczeniem jest już tylko wyobraźnia twórcy i miejsce (najczęściej pod akwarium). Takie systemy pozwalają na dowolną konfigurację mediów filtracyjnych i pod względem pojemności znacznie przewyższać mogą nawet największe kubełki. Tym samym można założyć, że są również najbardziej wydajne.
  • Hydroponika jest systemem filtracji, w którym w zewnętrznym obiegu są wykorzystane rośliny, których systemy korzeniowe, czy to w części czy też w całości pełnią rolę mediów filtracyjnych, pochłaniając niepożądane substancje.
Ceramika i zeolit

Media filtracyjne:

* Mechaniczne to przede wszystkim wszelkiej gradacji gąbki, watolina itp. Ich zadaniem jest przede wszystkim wyłapywanie z wody wszelkich zanieczyszczeń, paprochów itd. Ich powierzchnia wbrew pozorom nie jest aż tak bardzo porowata i zapewnia bardzo mało miejsca na osiedlenie dla pożytecznych bakterii.

* Biologiczne media to przede wszystkim wszelkiego rodzaju ceramika, biobale i wszystko co ma jak największą ilość mikroporów, w których mogą się osiedlić bakterie nitryfikacyjne. Powierzchnia porowata jest nieporównywalnie większa do tej dostępnej na gąbkach. Zadaniem filtracji biologicznej jest usuwanie nadmiaru i regulacja związków jak amoniaku, azotanów i azotynów do bezpiecznych dla ryb poziomów. Robotę tą wykonują właśnie wspomniane bakterie dlatego istotna jest powierzchnia, która mogą zasiedlić.

* Chemiczne czyli węgiel aktywny, zeolit i tym podobne. Głównym zadaniem zeolitu jest np. oczyszczanie wody z metali ciężkich, a węgiel aktywny oczyszcza wodę m.in. z chloru, chloraminy, metali ciężkich a także leków itd. poprawiając również jej klarowność. Zaleca się jednak rozwagę przy używaniu mediów chemicznych, gdyż mogą powodować nadmierne wyjałowienie wody również z potrzebnych w niej związków. Inne media z kolei jak różne syntetyczne żywice typu purigen pomagają przy pozbywaniu się z akwarium amoniaku, azotanów i azotynów podobnie jak „biologi”, jednak bez udziału bakterii.

Jakby nie było, osobiście zalecam ostrożność przy używaniu wszelkich mediów do oczyszczania chemicznego wody z jednego głównego powodu – zdarza się, że niektóre zaczynają oddawać do słupa wody wszystko co w sobie zakumulowały. Niekoniecznie od razu wszystko. Może to być powolny proces ale jednak potwierdzony przez niejednego doświadczonego akwarystę. Z takim czymś wielu z nas początkujących, po prostu może nie być w stanie sobie poradzić. Na szczęście większość z nich ma ograniczony czas działania i po okresie podanym przez producenta po prostu tracą swoje właściwości . Niektóre z nich stają się wtedy po prostu bezużyteczne, inne mogą służyć nadal jako wkład biologiczny, gdyż osiądą na nich bakterie nitryfikacyjne. Oczywiście pod względem powierzchni dostępnej dla bakterii nigdy nie dorównają typowym biologom.

Kwestią indywidualną zatem jest dobór odpowiedniego rodzaju filtra oraz mediów, gdyż mamy różne akwaria, różne obsady, a co za tym idzie, rożne wymagania odnośnie filtracji. W niektórych przypadkach wystarczy najprostszy filtr, w innych kubełek można wypełnić po brzegi ceramiką i zrobić z niego typowego biologa, jako mechanika wówczas ożyć gąbki na wlocie lub drugiego kubełka jako prefiltra. Możliwości jest tyle co potrzeb.

Istotną rzeczą jest też odpowiednie dobranie mocy filtra do litrażu akwarium, jak i też odpowiednie ustawienie wlotu i wylotu wody. Wielu akwarystów zakłada, że przepływ wody filtra podany przez producenta powinien być pięcio- lub nawet dziesięciokrotnością litrażu i tak np. dla zbiornika o pojemności ok. 100l urządzenie powinno mieć przepływ na poziomie nawet do 1000l/h. Ważne jest aby zachować zdrowy rozsadek i nie robić z akwarium pralki. Nadmierny przepływ zawsze można stłumić umiejętnym ułożeniem wkładów filtracyjnych.

Część filtrów wewnętrznych oferuje dodatkową opcję napowietrzania, co na pierwszy rzut oka wydaje się zbędną funkcją, gdyż odpowiedni poziom wymiany gazów na powierzchni możemy uzyskać skierowaniem wylotu filtra czy tez deszczowni na powierzchnię wody tak aby uzyskać efekt falowania. Należy jednak zwrócić uwagę aby, tak jak wspomniałem nie spowodować tym samym efektu pralki. Niemniej jednak doświadczenia wielu akwarystów wskazują na to, że dodatkowe napowietrzanie korzystnie wpływa ma kondycje roślin i ryb.

Czystej wody i zdrowych szkiełek życzę!

Zupa rybna czy może jednak bardziej prawidłowy dobór obsady?

Nieprawidłowo, tudzież nieodpowiednio dobrana obsada naszego akwarium często nazywana jest właśnie „zupą rybną” na wszelakich forach i grupach akwarystycznych. Swoisty misz masz w doborze mieszkańców naszych szkiełek, to temat wielokrotnie wzbudzający kontrowersje wśród wszelakiej maści akwapurystów i rozbudzający wszelkie demony wśród hejterów i im podobnych.

Jak zatem uniknąć kolejnego błędu akwanooba i zabrać się do tematu porządnie?

Po raz kolejny powtórzę. Czytać, czytać i czytać. Następnie zastosować się do kilku wytycznych, o których zaraz wspomnę, po czym ponownie dużo czytać i dopiero podejmować decyzję. Nadal będę trzymał się swoich słów, że pośpiech jest złym doradcą, a w akwarystyce pośpiech jest dobry tylko przy zbieraniu wody z podłogi. Cierpliwość za to, jest w stanie nam wynagrodzić bardzo wiele w perspektywie czasu.

Niejednokrotnie spotkałem się na forach i grupach osoby chwalące się Brzankami rekinimi (Balantiocheilos melanopterus) w akwariach rzędu 60-100l. Często też można zobaczyć jak „uprzejmi” doradzają Bocję wspaniałą (Chromobotia macracanthus), jako panaceum na plagę ślimaków, nie pytając o rozmiary posiadanego akwarium. O „złotych rybkach” w zaledwie pięciolitrowych kulach nie wspomnę. Gwoli ścisłości wyjaśnię. Brzanka rekinia rośnie do ok 25 cm, Bocja wspaniała do 20-30 cm, a Karaś złocisty (Carassius auratus) zwany popularnie „złotą rybką” potrafi osiągnąć ponad 40 cm! Nietrudno zauważyć, że skromne akwarium o najdłuższym boku rzędu 60-80 cm jest jednak za małe. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że w wielu przypadkach wina leży również po stronie legendarnego „Pana z zoologicznego”, który wyczuwając zapach złociszy (i brak wiedzy u kupującego) wciśnie wszystko i wszystkim, byle kasa się zgadzała. Dlatego też mogę doradzić abyście korzystali ze sklepów bardziej specjalistycznych, akwarystycznych i rekomendowanych przez grupy oraz fora tematyczne. W takich miejscach istnieje dużo większe prawdopodobieństwo, że ktoś Wam odpowiednio doradzi. Przede wszystkim należy się jednak samemu merytorycznie przygotować do tematu. Ale jak?

Pisałem niedawno o różnych podziałach naszych szkiełek ze względu na wystrój (https://akwariumwdomu.wordpress.com/2019/12/27/aquacostam-bw-holender-co-to-wszystko-znaczy/). Jest to jeden z wyznaczników, według których można dobierać obsadę. Inną zatem wybierzemy do klimatów Black Water, a zupełnie inną do akwarium ogólnego/towarzyskiego.

Gdy już wiemy jakie klimaty nam odpowiadają, możemy przystąpić do wyboru obsady. Czy aby na pewno?

No właśnie nie zawsze jest to tak proste jak się wydaje.

Po pierwsze, warto wybrać ryby (rzecz jasna nie zawsze mówimy tylko o rybach ale też o wszelkiej maści skorupiakach czy mięczakach ale dla uproszczenia piszę „ryby”) tak aby pasowały właśnie do stylu naszego akwarium.

Po drugie, warto sprawdzić, jakie wymagania odnośnie parametrów wody mają rybki, które nam się podobają. Jeśli w kranie mamy szczególne parametry, które niekoniecznie są korzystne dla niektórych ryb (np. bardzo twarda woda), może jednak lepiej dobrać inne, którym bez większych zabiegów takie warunki będą odpowiadać. W końcu nie każdy ma filtr odwróconej osmozy (RO), nie każdy z nas też wie jak na te parametry wpływać bez hektolitrów chemii dostępnej w sklepach, a z którą niewłaściwe postępowanie może się zakończyć katastrofą i przedwczesnym zgonem naszych podopiecznych.

Po trzecie. Definitywnie i ostatecznie jak mawia Hubert Urbański należy wziąć pod uwagę litraż posiadanego akwarium. Oczywiście biorąc pod uwagę wymagania poszczególnych gatunków ryb. Wspomniane powyżej Brzanki rekinie wymagają litrażu 350l+, a Bocja wspaniała wymaga powyżej 600l. Dla „złotych rybek” wiele źródeł w internecie zaleca minimum 80l, jednak patrząc na rozmiary, które może osiągnąć jest to dla mnie również nieporozumieniem. Dotychczasowy czempion wśród welonów mierzył ok 47 cm. Dlaczego litraż jest tak istotny? Według wielu źródeł zbyt mały zbiornik może powodować u rybek tzw. karłowacenie. Jest to zjawisko, które powoduje, że rybki nie osiągają swoich naturalnych rozmiarów, a ich organy z kolei rosną w normalnym tempie. Oczywistością jest w takim przypadku, że będzie to miało spory wpływ na samopoczucie naszych pupili i jest duże prawdopodobieństwo, że będzie to przyczyną ich chorób.

Po czwarte. Zaczynam brzmieć jak przykazania… Sąsiedzi. Tak sąsiedzi. Jeśli nasze akwarium nie ma być jednogatunkowe, należy dobrać obsadę tak, aby wszystkie żyły w zgodzie oraz aby parametry odpowiadały wszystkim mieszkańcom. Warto więc poczytać, dowiedzieć się czy nasi wymarzeni mieszkańcy szkiełka nie będą wobec siebie agresywni, nie będą np. swoimi rozmiarami powodować stresu u mniejszych itd. Koniecznie trzeba się upewnić, że parametry wody jak twardość, pH itp., które jesteśmy w stanie zapewnić będą stanowiły średnią zalecaną dla wszystkich gatunków, które zamierzamy pielęgnować. Najlepiej aby parametry te mieściły się w optimum dla wszystkich gatunków, a nie granicach dolnych czy górnych. Ma to duży wpływ wbrew pozorom na samopoczucie naszych podopiecznych.

Po… No dobra. Kolejną istotną rzeczą jest wystrój akwarium. Wiem, było o stylu, jednak tym razem chodzi mi o sam wygląd i Wasze zdrowie psychiczne. 😉 Jeśli jesteś estetą, chcesz mieć piękne roślinki, to poczytaj również o zwyczajach żywieniowych i zachowaniu stworzonek, które pragniesz zakupić. Co z tego, że piękne, jak na przykład w mig zjedzą wszystką zieleninę czy przekopią całe dno, aranżując je po swojemu. Jest to zatem aspekt, na który również warto zwrócić uwagę. No, chyba że nam to nie przeszkadza. Obserwacja zachowań niektórych rybek i ich „przemeblowywania” bywa naprawdę bardziej relaksująca od telewizji superhiperultraHD.

A co z biotopami? O stylach już wspominałem. Tu jednak zasada jest prosta. Jeśli chcesz mieć akwarium biotopowe, to tutaj nie tylko uśredniasz parametry i szukasz obsady aby czuła się z tymi parametrami komfortowo. Tutaj musisz również zadbać o to, aby rybki które planujesz zakupić pochodziły jako gatunek z danego kontynentu/rejonu/obszaru. Neony (Paracheirodon innesi), Tęczanki trójpręgie (Melanotaenia trifasciata) i Danio niebiańskie perłowe (Danio margaritatus ) to definitywnie nie jest jeden biotop;)

Ty! Stary! A gdzie ja to wszystko wyczytam?! Przecież ciężko teraz o książki akwarystyczne.

Owszem niełatwo. Coraz więcej jednak jest sklepów i sprzedawców, zaprzeczających logice, jak już wspomniałem powyżej mitycznego „Pana z zoologa”. Coraz więcej jest sklepów typowo akwarystycznych, w który najczęściej można uzyskać rzetelne informacje i poradę. Oczywiście zdobyć rzetelne informacje własnym sumptem, w dobie wszechobecnego internetu nie jest trudno. Istnieją czasopisma jak Magazyn Akwarium. Są również strony i portale prowadzone przez pasjonatów tego pięknego hobby, gdzie wyczytasz wszystko, niemalże o każdym gatunku ryby jak https://rybyakwariowe.eu/ czy https://akwa-mania.mud.pl/ . Znajdziesz tam na prawdę mnóstwo przydatnych informacji, wystarczy nieco się wysilić, poczytać. Nikt tego za nas nie zrobi.

Po raz kolejny powtórzę. Cierpliwość, cierpliwość, cierpliwość. Jeśli jednak będziesz cierpliwy/a obserwacja życia w Twoim szkiełku wynagrodzi wszelkie trudy.

Kris

Zło największe cz.2

Zgodnie z obietnicą i bez zbędnej zwłoki wrzucam kolejny tekst od Macieja Koczko, aby przybliżyć Wam pewne procesy dotyczące dojrzewania zbiornika.

„Hej wszystkim .Za namową pewnej grupy zapaleńców będę dziś kontynuował temat dojrzewania zbiorników. Wejdziemy w szczegóły.
Dojrzewanie akwariów bardzo się od siebie różni, tak jak bardzo różnią się zakładane przez nas zbiorniki. Podzielmy je:
1- Zbiorniki jałowe – czyli takie gdzie albo jest pusto i czysto jak w prosektorium – nazywamy je tez higienicznymi albo podłoże jest jałowe, czyli czysty piasek albo żwirek kwarcowy – są to podłoża, z których nic do wody się nie wydziela
2- Zbiorniki z podłożem aktywnym – pod tym pojęciem będziemy rozumieć podłoża aktywne, dedykowane do zbiorników roślinnych, ziemię ogrodową i podłoża pod krewetki
3 – Z racji moich doznań estetycznych nie będę omawiał akwariów z podłożem ze szklanych kolorowych kulek , plastikowych żwirków i innych wymysłów.
Wracamy do zbiorników jałowych – dojrzewanie ich jest łatwiejsze, bo warunków w wodzie nie destabilizuje nam duża ilość substancji odżywczych, jakie pojawiają się z innych podłoży. Tu mamy czysta wodę ,,,,,czy aby na pewno czystą ? W wielu miejscach w kraju, a szczególnie tam gdzie woda nie pochodzi z sieci wodociągowej, a z własnych studni, w wodzie z kranu są często takie ilości NO3, które już są niebezpieczne dla ryb lub krewetek ….ale do tego wrócę za chwile.
Zbiornik „jałowy ” mamy zalany, podłączamy filtr lub filtry, włączamy oświetlenie, ewentualnie grzałkę i warto do wody dodać „ulepszacza” czyli środek, który usunie z niej chlor i wszelkie jego pochodne, zwiąże metale ciężkie i sprawi, że woda już jest bardziej przyjazna dla naszych ryb w przyszłości – teraz uzbrajamy się w cierpliwość i pozwólmy popracować takiemu zbiornikowi dwa trzy dni . Po tym czasie wlewamy lub wsypujemy do zbiornika porcje bakterii, które mają za zadanie aktywować cykl azotowy, o którym pisałem w poprzednim poście i możemy posadzić rośliny. Znów odczekałbym ze dwa dni i wpuścił pierwsze życie do zbiornika. Mówiąc pierwsze, nie mam na myśli stada mieczyków – mam na myśli 2 – 3 ryby, to zależy od wielkości zbiornika.
Teraz zaczyna nam się powoli cykl azotowy bo ryby zaczynają jeść i wydalać – w pierwszej kolejności podskoczy nam amoniak, czyli NH4 – bakterie dolewamy zgodnie z zaleceniem danego producenta – niektórzy zalecają każdego, dnia inni co dwa lub trzy dni. Jeśli badamy wodę pod kątem NH4, to zauważymy jego wzrost, a następnie spadek i pojawienie się NO2 – taka kolej rzeczy – z czasem wzrost NO2 też zahamuje i zacznie spadać na rzecz większej ilości NO3 … Gdy osiągniemy w pełni dojrzały zbiornik to NH4 i NO2 będą stale na niemal zerowym poziomie, a rosnąc nam będzie NO3. Ponieważ NH4 i NO2 są toksyczne dla ryb już w niewielkich stężeniach, dlatego właśnie warto co dwa, trzy dni przez pierwsze dwa, trzy tygodnie podmieniać wodę po 20- 25% objętości zbiornika. Oczywiście co kilka dni możemy dopuścić kolejne rybki do zbiornika, bo dzięki temu, że w wodzie jest coraz więcej substancji dla bakterii, które się mnożą i są w stanie przerabiać coraz więcej „sików” naszych podopiecznych na mniej szkodliwe NO3. Cały cykl powinien się zamknąć w czasie 3 – 4 tygodni i możemy mówić o dojrzałym zbiorniku. Ten czas jest zależny od wielu czynników – od wielkości złoża biologicznego w filtrze, od ilości, wielkości i gatunku ryb jakie mamy, ilości pokarmu jaki podajemy, ilości roślin jakie posadziliśmy – bo rośliny też nam pomagają usuwać z wody NH4 i NO2 – wolą to jeść niż NO3.
A co jeśli woda w kranie już ma niebezpieczne ilości NO3? Możemy wtedy ale też i przy normalnej wodzie zastosować w okładzie filtracji woreczki z żywicami jonowymiennymi usuwającymi z wody toksyny od amoniaku – są to np żywice Purolite a520e, która usuwa NO3 lub niestety znacznie droższy Purigen, który usuwa wszystkie trzy substancje czyli NH4, NO2 i NO3 ale ….no właśnie – znowu jakieś ale … Purigen usuwając NH4 i NO2 chroni nas przed zatruciem naszych ryb ale też wydłuży znacznie proces dojrzewania bo mała ilość tych substancji w wodzie oznacza mały przyrost pożytecznych bakterii. Przy dużej ilości roślin w zbiorniku okazać się tez może, że nasze rośliny głodują. Dlatego nie można przesadzać z ilością Purigenu i lepiej nawet dać go nieco mniej niż zaleca producent.
Teraz kilka slow o zbiornikach na podłożu aktywnym. Wśród wielu podłoży dedykowanych dla akwariów roślinnych są takie, które mają w sobie bardzo dużo związków azotu i fosforanów jak np ADA Amazonia ( dane producenta) albo bardzo mało jak ADA malaya – jednak zawsze coś do wody po starcie wyrzuca i bardzo często prowadzi to do łez i zniechęcenia u wielu młodych stażem akwarystów bo pojawiają im się w akwarium glony w olbrzymich ilościach ….czemu ? A no temu, że zanim posadzone rośliny odbudują system korzeniowy i zaczną normalnie fotosyntetyzować , zanim bakterie zaczną swa pracę, to w wodzie jest bardzo dużo związków odżywczych i skwapliwie korzystają z tego glony i mnożą się na potęgę te male sk…czybyki… Jak się ustrzec? Nie jest łatwo ale można – oczywiście możemy skorzystać z Purigenu, żeby pozbyć się tego co na początku nam się wypłukało z podłoża do wody, możemy codziennie podmienić po 30-40 % wody na świeżą, no i skoro używamy podłoża dla roślin to posadźmy ich naprawdę dużo – duża masa roślin zwiększa szanse na zużycie tego co w wodzie i glony się nie pożywią.
Jestem więcej niż pewien, że sporo jest jeszcze do omówienia w tym temacie. Na pewno postaram się omówić jeszcze w kolejnym poście restart zbiornika, start nowego zbiornika z wykorzystaniem starych filtrów , omówię denitryfikację.[…]”

Trudno nie zgodzić się z większością powyższych założeń. Każdy, kto już ma jakieś doświadczenie w „roślinniakach” dobrze wie, że im większa masa roślinna, tym mniej ewentualnej pożywki dla glonów. Oczywiście niedobory działają często podobnie do nadmiarów, dlatego warto dobrze zbalansować parametry pod kątem odpowiednich stężeń danych pierwiastków aby również uniknąć z kolei podatnych na niedobory np. (K)potasu glonów i jednocześnie mieć zieleninę w świetnym stanie. Rzeczą jasną również jest fakt, że zagrożenie wysypem glonów nie powodują tylko wyżej wymienione czynniki ale również m.in. zmiana intensywności oświetlenia, źle dobrany czas naświetlania akwarium, często też złe umiejscowienie akwarium (narażenie na promienie słoneczne – chociaż nie zawsze). Czynników takich jest wiele więcej. Początkującemu akwaryście wszystko to wydaje się strasznie skomplikowane ale tak na prawdę – NIE JEST. Wystarczy czytać ze zrozumieniem, przyswajać informacje, porady i się do nich stosować. Owszem, zdarza się, że i tak jakiś czynnik wpłynie na to, że wysypią nam jakieś glony, czy roślinki zmarnieją. Zdarza się każdemu. Zmniejszamy jednak na to szanse będąc regularnym. Tak, regularność w podmianach, dbałości o czystość dna i wewnętrznej części szyb oraz dbałość o prawidłowe działanie filtracji to czynniki, które zwiększą Wasze szanse na sukces.

Co do Purigenu, uważam go za wspaniały środek. Często jednak może doprowadzić do kolejnych problemów, szczególnie nowych adeptów sztuki akwarystycznej, którzy uważają go za złoty środek, receptę na wszystkie problemy. Zapominają przy tym, że Purigen po pewnym czasie traci swoje właściwości i wtedy w nieustabilizowanym i niedojrzałym baniaku może nastąpić skok związków azotowych, z którym niektórzy sobie najzwyczajniej nie radzą, dlatego takie media filtracyjne polecam raczej już do dojrzałych i stabilnych baniaczków. Swoją drogą, Purigen potrafi niesamowicie pomóc w klaryfikacji wody. Nie polecam natomiast właścicielom baniaczków typu Black Water, gdyż jego właściwością jest również wchłanianie np. tanin. Na YouTube są filmiki promocyjne tego produktu, które świetnie obrazują tą jego właściwość.

Warto też pamiętać, że najbardziej pożądaną cechą akwarysty jest cierpliwość, której Wam dużo życzę,

Kris

Czy ryba w „świeżym” akwarium to zło najgorsze?

Czyli trochę szerzej o dojrzewaniu zbiorników i cyklu azotowym.

Grafika przedstawia w uproszczony sposób jak działa cykl azotowy.
(Poszukuję autora)

Jestem absolutnie świadomy, że już sam tytuł dla wielu z Was jest kontrowersyjny. Bo jak to? Przecież warunki nieodpowiednie i akwarium niedojrzałe… Nie do końca tak się sprawy mają, o ile wprowadzanie „życia” do akwarium robimy stopniowo i z głową. I to jest metoda, której sam trzymam się przy zakładaniu akwarium, z tym, że w roli życia jako katalizatory dojrzewania, występują ślimaki. Jakie? To ma już drugorzędne znaczenie. Głównie chodzi o to aby bakterie nitryfikacyjne miały pożywkę. O tym jednak za chwilę.

Tym razem opublikuję serię dwóch tekstów. Nie są one jednak mojego autorstwa, a zamieszczam je tu za zgodą autora. Uważam jednak, że warto aby dotarły do jak największej liczby akwarystów, żeby uświadomić tych, którzy jeszcze tego świadomi nie są, jak na prawdę działa cykl azotowy w szkiełku. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że według wielu z „akwapurystów” szerzę herezje nt. wczesnego wpuszczania „życia” do zbiornika ale cóż. Będę musiał z tym jakoś żyć 😉

Kawa, piwo, herbata czy cokolwiek lubisz w dłoń i zapraszam do lektury poniższego tekstu, którego autorem jest doświadczony akwarysta Maciej Koczko, założyciel grupy Moje zbrojniki na Facebooku. Pisownię pozostawiam prawie oryginalną, jedynie pozwoliłem sobie na korektę literówek 😉


„[…]Dziś chcę „pogadać” o dojrzewaniu zbiornika.Czemu ? Bo będąc na wielu akwarystycznych forach widzę olbrzymi brak zrozumienia tematu i katastrofalne błędy.
Lecimy z tym koksem:)
Zalewamy zbiornik , dolewamy lub nie, uzdatniacza , wlewamy bakterie i ….i są dwie opcje w zależności jakich głupot nam w sklepie nagadają – wpuszczamy ryby od razu lub kolejnego dnia albo czekamy miesiąc i je wpuszczamy ….i tak źle i tak niedobrze.
Co oznacza pojęcie dojrzewania zbiornika? Mówi ono o ustabilizowaniu się parametrów wody i gotowym cyklu azotowym w zbiorniku.Cykl azotowy w skrócie – ryby jedzą , ryby wydalają , odchody zamieniają się w NH3/NH4 potem NO2 i na koniec w NO3 ….czasem NO3 zamienia sie w wolny azot ulatując ze zbiornika ale to już inny proces .Nam zależy żeby jak najszybciej doszło do przemiany w NO3 bo jest najmniej toksyczny i usuniemy go podmieniając wodę oraz zjedzą go po części rośliny jeśli je mamy.Proste ? no a jednak ……
Wyobraźmy sobie że zalewamy zbiornik z piaseczkiem albo żwirkiem świeżą wodą ….dolewamy uzdatniacza żeby pozbyć się metali ciężkich i pochodnych chloru z wody .Ok ! poczekajmy kilka dni i wlejmy bakterie …..i dla wielu ludzi wlasnie zaczal się proces dojrzewania więc po 3 tygodniach można wpuścić ryby …..no właśnie nie ! ….bakterie żeby żyć muszą mieć co jeść …a skąd w zbiorniku bez życia mają mieć związki azotu ?? po 3 tygodniach większość bakterii już dawno padła z głodu …tak jak i roślin wsadzonych po zalaniu akwarium bo mili państwo one do życia też poza światłem wodą i CO2 potrzebują związków azotu do życia …..
jak więc dojrzewać zbiornik ? cierpliwością …
Zalewamy , uzdatniamy lub nie …czekamy kilka dni – wlewamy bakterie i następnego dnia wpuszczamy jena lub dwie ryby …..przez tydzień dajemy codziennie maleńką dawkę bakterii i wpuszczamy kolejne 3-4 ryby …..i tak dalej – powolutku aż osiągniemy pełne zarybienie. Nie zapominajmy by przez pierwsze 3-4 tygodnie znacznie częściej niż raz w tygodniu robić podmianki ( porcje bakterii dolewamy po podmiance) – dobrymi „dojrzewaczami” zbiorników są ryby piękniczkowate bo mają dużą przemianę materii.
Można też bardziej „naukowo” zamiast ryb sami dostarczamy azot do zbiornika – ale tu kolejny błąd popełniany – najczęściej w nawozach sa juz azotany czyli NO3 a więc związek ktory otrzymujemy w końcowej fazie procesu denitryfikacji a my potrzebujemy amoniaku – albo kupujemy amoniak i dawkujemy ( tu mogą nastąpić problemy z ustaleniem ilości ) albo – to nie żart – używamy własnego moczu – ale tak jak z czystym amoniakiem ciężko jest ustalić pożądaną ilość tego złotego płynu żeby nie przedobrzyć dlatego osobiście uważam ,że dojrzewanie z rybami ( ślimakami ) jest znacznie lepsze i łatwiejsze …..
Na koniec chciałbym zobrazować co się dzieje w zbiorniku który dojrzewał przez miesiąc bez żadnych stworzeń i wracamy ze sklepu z torbą ryb i je wpuszczamy …..w naszym akwarium żyją jakieś niedobitki bakterii a nasze ryby ( już całe stadko) całkiem nieźle radzą sobie z wytwarzaniem odchodów – w zbiorniku gwałtownie wzrasta poziom NH3/NH4 a jest on toksyczny – szczególnie w wodach o Ph powyżej 7 – bakterie rzucają się na żarcie i zmieniają je w NO2 – też toksyczne w niewielkich ilościach ….kolejne szczepy zamieniają to na mniej niebezpieczne NO3 ale zanim to nastąpi i zanim namnożą się bakterie do takich ilości by na bieżąco zamieniać to w szybkim czasie to nasze ryby często zdążą się już podtruć pochorować umrzeć ,że nie wspomnę o nagłych zakwitach glonów ……

Jest jeszcze jedna możliwość – zalewamy zbiornik dajemy mu tydzień żeby się woda „odstała ” wpuszczamy ryby i każdego dnia podmieniamy wodę oraz lejemy duże dawki bakterii kontrolując poziom NH3/NH4 i NO2 do czasu gdy staną się one niemal zerowe a to będzie oznaczało że ilość bakterii w baniaku jest na poziomie odpowiednim do obsady…….[…]”

Oczywiście ostatni, wspomniany powyżej sposób nie jest w żadnym przypadku zalecany, gdyż komfort i samopoczucie naszych podwodnych pupili stoją wtedy pod dużym znakiem zapytania o naszych umiejętnościach ogarnięcia i kontroli poziomów azotanów, azotynów itd. nie wspominając. Nie każdy jest w stanie sobie z tym poradzić, dlatego pisałem juz na wstępie o postępowaniu z głową. Zdrowy rozsądek to podstawa.

Tyle na dziś. Dla niektórych osób jednak jest to sporo do przyswojenia. Warto jednak się w temat zagłębić aby poznać zasady funkcjonowania swojego akwarium, tak aby rozumieć zachodzące w nim procesy.

Do cyklu azotowego jeszcze wrócę za kilka dni z kolejnym tekstem Macieja.

Do siego Roku Akwaoszołomy ! 😀

Aquacośtam, BW, Holender… Co to wszystko znaczy!?

Akwarium w stylu holenderskim.
Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/File:The_Enchanted_Garden_by_Shay_Fertig.jpg

Początkujący akwarysta często nie wie co oznaczają te wszystkie nazwy, skróty i akronimy przewijające się często na stronach, grupach i forach internetowych. Tym samym zdarza się, że nie wie tak na prawdę jaki rodzaj szkiełka leży w jego kręgu zainteresowań. Spróbuję zatem przybliżyć Wam kilka pojęć oraz typy najczęściej pojawiających się akwariów.

Podział ze względu na wystrój:

  • Naturalne. Akwarium w stylu naturalnym to po prostu akwaria inspirowane naturą. Akwaryści w tych szkiełkach tworzą często łąki, góry i lasy. Niektórzy łączą styl naturalny z japońskim, gdyż to z Kraju Kwitnącej Wiśni przybyła moda na te cuda aquascapingu.
  • Biotopowe, środowiskowe. Akwaria mające na celu jak najwierniejsze odwzorowanie wycinka danego środowiska wliczając w to i wystrój i żyjące tam ryby.
  • Black Water, BW. Jak sama angielska nazwa wskazuje są to wody czarne, odwzorowujące wody występujące głownie w Ameryce Południowej. Najczęściej więc mowa o biotopach Ameryki Południowej ale czarne wody, wbrew pozorom zdarzają się również w innych częściach świata, w tym w Polsce (torfianki). BW charakteryzuje bursztynowy kolor wody, brak roślin, miękka, kwaśna i jałowa woda, butwiejące liście czy gałęzie.
  • Solniczka, Morszczak. Tutaj nietrudno domyślić się, że chodzi o akwarium morskie. Często charakterystycznie piękne i kolorowe z falującymi koralowcami oraz punktem dla wielu rozpoznawczym – rybką „Nemo” (Błazenkiem).
  • Japońskie czyli iwagumi, ryuboku, i mizube. Akwaria w stylu naturalnym, wywodzące się z Japonii właśnie, których styl rozpowszechnił przede wszystkim wybitny fotograf i akwarysta Takashi Amano.
  • Roślinniak. Ogólne określenie akwarium, w którym przeważającym elementem są właśnie rośliny. Najczęściej mianem tym określane są szkiełka, w których roślinki zajmują większość przestrzeni, jednak nie podlegają one regułom konkretnego stylu, jak np. Holender.
  • Holender to z kolei akwarium roślinne w stylu holenderskim, gdzie jasno sprecyzowane są reguły dotyczące ilości gatunków roślin, w tym również czerwonych oraz równie klarownie określony jest sposób ich rozplanowania w zbiorniku.

Podział ze względu na technikę:

LT, Low Tech to z założenia zbiornik, w którym ogranicza się lub eliminuje całkowicie potrzebę użycia zdobyczy techniki, jak chemia, filtracja itd., w taki sposób aby cały ten ekosystem był jak najbardziej samowystarczalny.

HT, High Tech. To całkowita odwrotność LT. W HT można często już zobaczyć zastosowanie różnych nowoczesnych rozwiązań technicznych, takich jak m.in. komputerów sterujących dozowaniem np. nawozów cze CO2 na podstawie badań pH przy pomocy sondy. Według niektórych jest jeszcze forma pośrednia, czyli MT (Medium Tech), jednak ze względu na brak jasno sprecyzowanych reguł, gdzie kończy się LT, a gdzie zaczyna HT, w wielu przypadkach jest to po prostu deklaracja właściciela akwarium i wzajemne punktowanie stron 😉

Podział ze względu na obsadę i funkcje:

  • Ogólne, Towarzyskie. Tutaj mamy z kolei do czynienia z typem szkiełka, ze względu na stworzonka w nim zamieszkujące. Akwarium towarzyskie zamieszkuje najczęściej parę, kilka lub więcej gatunków ryb, skorupiaków czy tez innych stworzonek, tak dobranych aby żyły ze sobą w zgodzie i nie stwarzały dla siebie wzajemnie zagrożenia.
  • Jednogatunkowe, jak sama nazwa mówi, jest to zbiornik, w którym żyje nie więcej niż jeden gatunek ryb. Czasami po prostu jest to wola właściciela (np. ławica Neonów), czasami podyktowana jednak wybranym gatunkiem ryby, który bywa zbyt agresywny i terytorialny aby żyć w jednym szkle zgodnie z innymi rybami.
  • Tarliskowe, kotniki, hodowlane to z kolei akwaria, tworzone z myślą tylko o hodowli i rozmnażaniu ryb, często nie spełniające wymogów litrażowych dla danego gatunku, „stawiane” tylko po to aby tarło i odchowanie narybku odbywało się w kontrolowanych warunkach. Zdarza się, że bez takich zbiorników ikra bądź narybek są po prostu zjadane przez rodziców, czy też inne, większe rybki.
  • Kwarantanna – akwarium tymczasowe, mające na celu chwilowe przetrzymanie nabytych ryb, w celu wyeliminowania ryzyka przeniesienia chorób czy pasożytów do naszego zbiornika głównego.
  • Malawi – szkiełko,w którym raczej nie znajdziesz roślin, za to najczęściej zobaczysz w nim „gruzowisko”, czyli sporo kamieni i kolorowe rybki z jeziora Malawi w Afryce właśnie.
  • Krewetkarium to jednogatunkowe akwarium, które zamieszkują przede wszystkim krewetki.
  • Krabarium to jednogatunkowe akwarium, w którym głównym mieszkańcem są kraby. Ze względu na niektóre gatunki krabów, szkiełko takie przybiera często formę paludarium.

No dobra. a co to za styl ten aquascaping?

Aquascaping to nie styl, to nic innego jak tworzenie wodnych krajobrazów i pejzaży. Swego rodzaju „rzeźbienie” i tworzenie żywych (zawierających często florę i faunę, z naciskiem jednak na florę) obrazów. Do aquascapingu można zaliczyć wiele z powyższych stylów tworzenia akwariów. Najczęściej jednak aquascaping używany jest jako termin, który odnosi się do sztuki aranżacji/tworzenia podwodnego świata z kamieni, korzeni i roślin w stylu naturalnym.

Flora w moim oknie na (podwodny) świat.

Obecny wygląd mojego roslinniaka.

Dlaczego warto planować, a potem działać, a nie odwrotnie.

Dziś będzie o akwarium roślinnym i jak uniknąć niektórych błędów już na starcie. Od początku wiedziałem, że u mnie w akwarium będzie bliżej natury niż dalej. W sensie, że kolorowo ale bez sztucznych dekoracji itp. W moim szkiełku od początku miały być, były i są rośliny jako główny element dekoracyjny. Nie uniknąłem jednak błędów początkującego, gdyż nie zaplanowałem aranżacji flory w moim akwarium, tylko działałem na zasadzie sklep>ładna roślinka>zakup>i do akwarium. Postępuje tak wielu początkujących akwarystów i o ile dotyczy to roślin, pół biedy. Gorzej sprawa się ma jeśli dotyczy obsady. Takie zakupy „na żywioł” często kończą się tym, że w szkle znajdują się rybki, które nie powinny żyć razem, w nieodpowiednich warunkach itd. Ale o tym innym razem. Wróćmy do tematu przewodniego na dziś, a więc „zieleniny”.

Dzień pierwszy

Nikt nie mówił, że początki będą łatwe, jednak przed startem baniaka warto przejrzeć atlas roślin np. na stronie https://akwa-mania.mud.pl/ lub za pomocą narzędzi dostępnych w sklepach online dobrze i właściwie dobrać florę do naszego zbiornika. Co mam na myśli?

  • Wysokość rośliny – najwyższe rośliny wybieramy na trzeci plan czyli tło. Pozwalają nam miedzy innymi ukryć osprzęt, jak grzałka, wloty czy wyloty filtracji itd. Średnie idą na plan drugi , czyli środek oraz niskie i trawnikowe na plan pierwszy.
  • Przeznaczenie rośliny – warto wziąć pod uwagę, że nie wszystkie rośliny muszą, a nawet niektóre nie powinny być sadzone w podłożu. Mchy, bucephalandry czy anubiasy to epifity, które najlepiej się czują przymocowane do korzeni, kamieni itd. za pomocą żyłki akwarystycznej lub kleju cyjanoakrylowego (można takim kleić bezpiecznie nawet pod wodą)
  • Wymagania – do naszego sukcesu bardzo ważne jest abyśmy byli w stanie sprostać wymaganiom roślin, które mamy zamiar uprawiać w naszym podwodnym ogrodzie. Należy zatem pamiętać, że niektóre roślinki mają bardzo małe wymagania i rosną w prawie w każdych warunkach, inne jednak będą wymagać bardzo zawężonych parametrów wody i temperatury, nawożenia, mocnego oświetlenia oraz dawkowania CO2.

Skoro wszystko jasne, to o jakich błędach mowa?

Otóż warto rozrysować sobie plan zagospodarowania powierzchni dna i zaplanować dokładnie gdzie, jakie rośliny zasadzimy aby od początku miało to ręce i nogi oraz swoje właściwe miejsce. Na moich zdjęciach widać, że nie było tak od razu, stąd też zmiany, które miały miejsce co kilka miesięcy. Nikt nie mówił, że dążenie do perfekcji jest prostą drogą, a nie złożonym procesem, jednak nieumiejętne zmiany w aranżacji i przesadzanie roślin w dojrzałym zbiorniku mogą być bardzo ryzykowne dla obsady. Bardzo łatwo zaburzyć najistotniejsze parametry i biologię „grzebiąc” w podłożu.

Przykład planu aranżacji akwarium z wykorzystaniem niewielkiej ilości gatunków roślin mało- i średniowymagających. Na środku przed korzeniem, pomiędzy trawnikami można zorganizować np. „plażę” dla kirysków. Z tyłu z kolei za limnophilą z powodzeniem będzie można z kolei ukryć osprzęt.

Skąd brać rośliny? Ze sklepu rzecz jasna. Jeśli Cię stać. Są sklepy jak np. Podwodne Ogrody w Łodzi, czy aquaflor.pl w Rudzie Ślaskiej, gdzie można dostać roślinki w bardzo dobrym stanie i świetnej jakości. Niemniej jednak w wersji budżetowej, bo przecież na szkło i osprzęt wydałeś już miliony monet, możesz bez problemu skorzystać z różnych portali ogłoszeniowych typu olx, grup i forów internetowych, gdzie często za niewielkie pieniądze, a czasem nawet za darmo (sam oddawałem wielokrotnie) można trafić na bardzo fajne zestawy z „przycinki”.

Większość roślin z przycinki bez problemu zasadzisz w podłożu i bo tygodniu, dwóch ukorzenią się bez problemu. Nie zrażaj się, jak na początku zmarnieją. Bywa, że np. niektóre kryptokoryny dość długo adaptują się do nowego środowiska, jak i bywa, że roślinka, którą nabędziesz, będzie w formie emersyjnej (nadwodnej), a dopiero w Twoim baniaczku będzie przekształcać się w formę submersyjną (podwodną).

Przycinka roślin.

W większości przypadków nie stanowi problemu, gdyż postępujemy podobnie jak z roślinkami w naszym domu czy przydomowych ogródkach. W razie problemów jest na YouTube cała masa poradników, na podstawie których nauczymy się tego, nawet będąc w tej sztuce totalnymi laikami jak ja. Dla chcącego nic trudnego mówią. Warto jednak zaopatrzyć się w kilka podstawowych narzędzi, takich jak długa pinceta czy odpowiednie (również długie) nożyczki, które ułatwią nam mokrą robotę bez potrzeby nurkowania. 🙂

Podłoże i nawożenie.

W wielu przypadkach na początek wystarczy zwykłe podłoże jałowe typu żwirek o gradacji 1-3mm i w nim kulki GT (gliniano-torfowe). Do tego nawożenie podstawowe w płynie mikro i makroelementami, czyli całe dwie buteleczki nawozów, które zawierają większość składników odżywczych potrzebnych naszej „sałacie”. Mają one oczywiście swoje wady, gdyż nie jest łatwo utrzymać, szczególnie właśnie początkującym odpowiednie stężenia poszczególnych pierwiastków w słupie wody. Jeśli zaopatrzyłeś się jednak od początku w kilka podstawowych testów, możesz zacząć z nawożeniem linii np. Seachem . Ich kalkulatory online ułatwiają zadanie, gdyż wpisując podstawowe dane jak litraż, aktualne stężenie pierwiastka (np.potasu) oraz stężenie, które chcesz osiągnąć, wyliczą dokładne dawkowanie każdego z preparatów. Oczywiście pod warunkiem, że już wiesz, jakie owe stężenia powinny być. Warto poszperać w sieci, podpytać specjalistów aby wiedzieć, jak to powinno wyglądać. Roślinki się jednak odwdzięczą za Twój wysiłek pięknym wyglądem i kondycją.

CO2. Po co mi CO2, przecież nie będę spawać ani robić oranżady.

Może pamiętasz z biologii jak przebiega proces fotosyntezy i czym ten proces jest. Dla tych co nie pamiętają, fotosynteza jest sposobem odżywiania się organizmów, który polega w uproszczeniu – na pobieraniu dwutlenku węgla z otoczenia i wydzielaniu tlenu.

Równanie ogólne fotosyntezy
Równanie ogólne fotosyntezy . Źródło: https://www.biologia.net.pl/metabolizm/fotosynteza.html

Tak więc, jeśli myślisz o uprawianiu bardziej wymagających roślin, jest to czynnik niezbędny w połączeniu z mocnym światłem (często mówi się o barierze 50lm/l, powyżej której CO2 jest nieodzowne).

Oświetlenie.

Jeden z najistotniejszych czynników dla pięknie wyglądającego podwodnego ogrodu. Jak już wspomniałem powyżej, często w połączeniu z dozowaniem CO2. Na początek dla mało-wymagających roślin wystarczy ok 30lm/l (celowo podaję w lumenach, gdyż u mnie jest światło LEDowe). Wystarcza to na potrzeby roślin, które goszczą u mnie w szkiełku, a są to m.in. Hygrophila corymbosa compact, kryptokoryny wendtii brown i red, Ludwigia repens, Ludwigia mini sp. orange, rotale, nurzańce, mchy itp. Z powodzeniem też uprawiałem żabienice, Gwiazdę wodną, różne nadwódki, wąkrotkę, ludwigię mini sp. red i kilka innych. Obecnie mam tendencję do zawężania listy gatunków, a to wszystko właśnie przez brak planowania początkowego przy starcie baniaczka. Wracając do oświetlenia, dla tych roślin na początek wystarczą dwie świetlówki LEDowe typu sunny i plant, jednak zakładając kolejny zbiornik pokuszę się o zrobienie lub zamówienie u jednego ze specjalistów w tej kwestii belki LED. Cena wyjdzie podobna, a efekt dużo lepszy i wizualnie i odnośnie odpowiedniego oświetlenia dla roślin. Odpowiednie światło to również istotny czynnik w wybarwianiu roślin, szczególnie np. odmian czerwonych.

Akwaria typu LT (Low Tech)

Z założenia akwaria tego typu korzystają z minimalnej ilości technologii. Znam sporo osób, które mają takie szkiełka nie mając nawet filtra! Dla niektórych osób jest to szok, gdyż nie wyobrażają sobie takiego zestawienia. Warto jednak zaznaczyć, że rolę naturalnego filtra w takim przypadku pełnią właśnie rośliny. Odpowiednia masa roślinna stanowi wystarczającą filtrację, bez problemu będącą sobie w stanie poradzić z umiejętnie dobraną obsadą.

To chyba tyle w temacie zieleniny. Wbrew pozorom, nie jest to takie skomplikowane, jak się wydaje. W myśl zasady „jak dbasz, tak masz” wystarczy zadbać o podstawy wymienione powyżej, aby cieszyć się pięknym podwodnym światem.

PS Celowo pominąłem „roślinniaki” stawiane na ziemi ogrodowej, wszelkich substratach itd. Do tego typu podłoży potrzebujesz już nieco więcej wiedzy odnośnie utrzymania parametrów wody aby nie zaskoczył Cię wysyp glonów itp., dlatego w artykule tym skupiłem się na najprostszym w utrzymaniu i obsłudze, moim zdaniem, dla początkującego akwarium roślinnym.

Krzysztof Kris Leśniowski

Błędy początkującego akwarysty

O akwarium. Czyli jak dobrać szkiełko.

Pomimo pomocy i porady ekspertów podczas przygotowań do „postawienia baniaka” mogę szczerze przyznać, że popełniłem kilka błędów. Jednym z nich był wybór samego akwarium. Oczywiście, że za małe! U każdego normalnego akwarysty, wszystkie szkiełka są ZA MAŁE. Niektórzy mówią wręcz, że akwachoroba postępuje wręcz proporcjonalnie do litrażu każdego kolejnego baniaczka 😉

Całkiem poważnie mówiąc jednak, przy zakupie pierwszego akwarium kierowałem się budżetem. Zakupiłem więc gotowy zestaw jednej ze znanych firm akwarystycznych. Tak. Moi eksperci mieli zdanie podobne do tego, które wyrażam poprzez ten tekst, jednak nie miałem wyjścia. Po kilku miesiącach czytania, przygotowań i oczekiwania, trudno było poczekać jeszcze miesiąc lub dwa, a nawet trzy, żeby dozbierać złociszy i dokonać porządniejszego zakupu. Nie tylko ja byłem niecierpliwy. Ten sam błąd popełnia wielu początkujących akwarystów. Dopiero później wielu z nas zdaje sobie sprawę, że hobby to wymaga czasem sporej dozy cierpliwości i można było jednak poczekać.

Będzie grubo! 😉

Tak więc, moje pierwsze szkło było budżetowe. Przy kolejnym już postarałem się i jest to szkło typu OptiWhite ale zaraz będzie i o tym. Przede wszystkim, większość „tanich” masówek ma jedną wadę, jakość połączeń. Łatwo zauważyć np. od środka nierówne, wystające spoiwo, , które nie jest zbyt estetyczne. Czasami szkło jest minimalnej zalecanej grubości dla danej szerokości (długość najdłuższego boku akwarium) i po pewnym czasie można zauważyć całkiem spore, bo wynoszące nawet kilka mm odkształcenia. W moim drugim akwarium, tym z Opti, spoiwa praktycznie nie widać, szkło jest świetnie szlifowane (o krawędziach mowa oczywiście), a grubość szkła dobrana przez fachowca jest większa, niż w tym pierwszym, większym rozmiarem i litrażem baniaczku, tym tańszym. Sama przejrzystość/przezroczystość szkła – jest bardzo widoczna – z korzyścią dla Opti, rzecz jasna. W ciemno polecam ten rodzaj szkła. Należy jednak zachować rozsądność, gdyż nie każdy szklarz sklei szkło porządnie. Najlepiej zasięgnąć opinii, żeby później nie mieć świetnego szkła, jednak z wykonaniem czy klejeniem „budżetowca”. Widok podwodnego świata wynagrodzi dodatkowe koszty, które i tak bazując na budżetowych rozwiązaniach, tylko pozornie dają nam oszczędności. Sam osprzęt oferowany w zestawach najczęściej okazuje się nie do końca zadowalający i prędzej czy później, zaczynamy wymieniać ponosząc kolejne koszta.

W internecie można znaleźć wiele tabel, które wyznaczają grubość szkła w mm względem szerokości akwarium. Warto się tym kierować zamawiając akwarium na wymiar lub klejąc szkiełko samemu. Według wielu, nie ma w tym przypadku mowy o przeskalowaniu. Wybierasz możliwie najgrubsze szkło na jakie Cię stać. Przy porządnie wykonanym szkiełku Opti i tak nie masz strat wizualnych, a śpisz spokojnie.

Jedna z dostępnych w sieci tabel grubości szkła.

Dlaczego śpisz spokojnie, gdy szkiełko jest grubsze?

Symulacja komputerowa znaleziona na Podkarpackim Forum Akwarystycznym dla akwarium o litrażu 325l

Biorąc pod uwagę powyższą symulację komputerową oraz odkształcenia, które sam miałem okazję widzieć, na prawdę nie trudno sobie wyobrazić, co może się wydarzyć z akwarium mającym kilkaset litrów pojemności, a szkło ma np. niezauważalny defekt lub jest po prostu za cienkie. O nieprawidłowym ustawieniu nie wspomnę. Warto zainwestować w dodatkowe ubezpieczenie mieszkania albo upewnić się, że pod nami nikt nie mieszka 😉

Rozmiar się liczy. 😉

W przypadku szkiełka dla początkującego rozmiar rzeczywiście ma duże znaczenie. Im większe akwarium, tym lepiej. Oczywiście to tylko jeden z parametrów branych pod uwagę w tym artykule ale jest dość istotny dla nowicjuszy. Mianowicie, w większym zbiorniku łatwiej jest o stabilność parametrów, które z kolei w mniejszych baniaczkach, bez odpowiedniej wiedzy dość łatwo zaburzyć. Dlatego wielu doświadczonych akwarystów na początek przygody z tym pięknym hobby, poleca zbiornik 100l+. Rzecz jasna, jeśli Cie stać, nic nie stoi na przeszkodzie abyś od razu kupił dużo większy – w myśl idei „im większy, tym lepszy”, co w przypadku akwarium wydaje się mieć sens i potwierdzenie w rzeczywistości.

Cierpliwość, cierpliwość i cierpliwość. Wybierając akwarium nie daj się ponieść emocjom i nie podejmuj pochopnych decyzji, a wybierzesz akwarium, które przez lata będzie Tobie służyć i odwdzięczać się piękną wizją podwodnego świata na co dzień.

Krzysztof Kris Leśniowski

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij